Żniwa 2026 przyniosły wielu gospodarstwom słabsze plony, szczególnie w przypadku rzepaku. Jednocześnie ceny skupu nie odzwierciedlają jeszcze w pełni niższej produkcji obserwowanej zarówno w Polsce, jak i w części Europy. To sprawia, że wielu producentów ponownie staje przed dobrze znanym dylematem: sprzedać ziarno po żniwach czy poczekać na rozwój sytuacji rynkowej.
Na decyzje sprzedażowe wpływać będą nie tylko oczekiwania cenowe, ale również sytuacja finansowa gospodarstw. Dla części producentów rok 2025 nie był okresem wysokiej rentowności, dlatego potrzeba zabezpieczenia płynności i finansowania nowego sezonu może wymuszać szybszą sprzedaż części zbiorów.
Dodatkową niewiadomą pozostaje sytuacja w regionie Morza Czarnego. Rynek uważnie obserwuje zarówno Rosję, która pozostaje jednym z największych eksporterów pszenicy, jak i Ukrainę poszukującą alternatywnych kierunków eksportu. Każda informacja o większej podaży z tych kierunków może wpływać na nastroje i ograniczać potencjalne wzrosty cen w Europie.
Pierwsze miesiące nowego sezonu mogą upłynąć pod znakiem przeciągania liny pomiędzy sprzedającymi a kupującymi. Przetwórcy i eksporterzy będą chcieli zabezpieczyć surowiec, natomiast część producentów może oczekiwać poprawy cen wraz z upływem sezonu. Im mniej ziarna trafi na rynek bezpośrednio po żniwach, tym większe znaczenie będą miały realne zapasy oraz dostępność surowca w zimowych miesiącach.