Serwis używa pliki cookies!

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Niedokonanie zmian ustawień przeglądarki internetowej na ustawienia blokujące zapisywanie plików cookies jest jednoznaczne z wyrażeniem zgody na ich zapisywania. Więcej szczegółów w naszej „Polityce Cookies”.

 Zgadzam się
 Zgadzam się
login teamLider price team notepad menu_toggler compass arrow-triangle-top arrow-triangle-bottom arrow-light-bottom arrow-light-right close search

Newsletter AGRO Rynki rolne Rynek i otoczenie Diesel drożeje szybciej niż ropa. Czy tani olej napędowy już nie wróci?

Przez ostatnie dwa lata rolnicy żyli głównie cenami zbóż, nawozów i sytuacją na rynku mleka czy trzody. Tymczasem coraz więcej wskazuje na to, że w nadchodzących sezonach do grona najważniejszych kosztów ponownie dołączy paliwo.

Wielu producentów patrzy na notowania ropy i zakłada, że skoro ropa nie drożeje gwałtownie, to ceny diesla również powinny być stabilne. Problem polega na tym, że między baryłką ropy a litrem paliwa na stacji stoi jeszcze cała logistyka, koszty rafinacji, kurs dolara i sytuacja geopolityczna. Dlatego coraz częściej obserwujemy sytuację, w której ropa zachowuje się względnie spokojnie, a olej napędowy potrafi drożeć znacznie szybciej.

Dla rolnictwa ma to ogromne znaczenie, ponieważ paliwo jest obecne praktycznie na każdym etapie produkcji. Uprawa, siew, nawożenie, opryski, zbiór czy transport plonów. W gospodarstwach utrzymujących zwierzęta dochodzi jeszcze przygotowanie pasz, obsługa budynków i transport zwierząt. W efekcie wzrost ceny diesla o kilkadziesiąt groszy na litrze przekłada się na koszty niemal całego gospodarstwa.

Co ciekawe, coraz częściej pojawia się pytanie, czy większym zagrożeniem dla opłacalności produkcji będą w najbliższych latach nawozy czy właśnie paliwo. Nawozy nadal pozostają największą pojedynczą pozycją kosztową w wielu gospodarstwach, ale rolnik ma przynajmniej częściowy wpływ na strategię nawożenia. Można pracować nad efektywnością wykorzystania składników pokarmowych, zmieniać technologię produkcji czy dostosowywać dawki do potencjału plonowania.

Z paliwem sytuacja wygląda inaczej. Oczywiście można ograniczać zbędne przejazdy czy inwestować w wydajniejszy sprzęt, ale trudno zrezygnować z podstawowych zabiegów agrotechnicznych. Dlatego wzrost cen diesla jest często odczuwany przez producentów szybciej i bardziej bezpośrednio niż wzrost cen nawozów.

Szczególnie narażone są gospodarstwa o dużym rozłogu pól, producenci kukurydzy oraz gospodarstwa prowadzące produkcję zwierzęcą. Tam udział transportu i pracy maszyn jest po prostu większy, a każda zmiana cen paliw szybciej odbija się na wyniku ekonomicznym.

Czy możliwy jest powrót do diesla w cenach, które jeszcze kilka lat temu wydawały się normalne? Dziś trudno znaleźć argumenty za takim scenariuszem. Rynek paliw stał się znacznie bardziej wrażliwy na wydarzenia polityczne, konflikty zbrojne i zakłócenia w handlu międzynarodowym. Wystarczy kilka tygodni problemów logistycznych, aby ceny gwałtownie zmieniły kierunek.

Nie oznacza to oczywiście nieprzerwanego wzrostu cen. Bardziej prawdopodobny wydaje się scenariusz dużej zmienności. Okresy spadków będą się pojawiały, ale równie szybko mogą być zastępowane przez dynamiczne podwyżki.

Dlatego w 2027 roku warto obserwować nie tylko ceny zbóż czy nawozów, ale również rynek paliw. Nawozy prawdopodobnie pozostaną największym kosztem pojedynczego hektara, jednak to diesel może najmocniej wpływać na bieżącą rentowność gospodarstw. Coraz więcej wskazuje na to, że największym problemem nie będzie wysoka cena paliwa sama w sobie, lecz brak pewności, ile za ten sam litr przyjdzie zapłacić za miesiąc lub dwa.