Po kilku miesiącach względnego spokoju ASF ponownie pojawił się w stadach świń w Polsce. W lipcu i sierpniu potwierdzono oficjalnie już kolejne przypadki w tym roku. Jednocześnie wirus nadal krąży w populacji dzików w Niemczech, co pokazuje, że mimo poprawy sytuacji epizootycznej ryzyko nowych zakażeń w regionie pozostaje wysokie.
Dla rynku wieprzowiny najważniejsze są nie same straty związane z likwidacją zakażonych stad, lecz konsekwencje administracyjne i handlowe. Każde nowe ognisko oznacza wyznaczanie stref ograniczeń, dodatkowe wymogi dotyczące przemieszczania zwierząt oraz wzrost kosztów bioasekuracji. W praktyce utrudnia to organizację produkcji i handel żywcem, szczególnie w regionach objętych restrykcjami.
Najważniejszym sygnałem dla producentów jest fakt, że ASF pozostaje zagrożeniem także dla dużych, profesjonalnych gospodarstw. Rynek w dużej mierze nauczył się funkcjonować w warunkach obecności wirusa, dlatego pojedyncze ogniska nie wywołują już gwałtownych reakcji cenowych. Nadal jednak mogą wpływać na handel, zakres stref ograniczeń oraz koszty prowadzenia produkcji, przypominając, że problem ASF nie został rozwiązany, a jedynie stał się stałym elementem funkcjonowania sektora trzody chlewnej.