W dyskusji o tegorocznych zbiorach coraz częściej pojawia się teza, że warzywa będą drogie. Warto jednak pamiętać, że rynek warzyw nie jest jednolity. O ile w przypadku cebuli, ziemniaków, marchwi czy kalafiorów coraz wyraźniej widać sygnały ograniczonej podaży i rosnącej presji cenowej, o tyle nie wszystkie gatunki muszą podążyć tą samą ścieżką.
Tegoroczny sezon może okazać się jednym z najbardziej zróżnicowanych cenowo od kilku lat. Kluczowe znaczenie będzie miała nie tylko wielkość zbiorów, ale również jakość towaru oraz możliwości jego przechowywania. Już dziś rynek wyraźnie premiuje gatunki, dla których pojawiają się obawy o dostępność w miesiącach jesiennych i zimowych. Najlepszym przykładem jest cebula, której ceny wzrosły jeszcze przed pełnym bilansem zbiorów, wskazując na rosnące zainteresowanie zakupami i zabezpieczaniem dostaw.
Jednocześnie z rynku płyną sygnały, że niektóre warzywa nie odczuwają podobnej presji. W przypadku selera obserwowany jest dalszy spadek cen, co pokazuje, że sytuacja podażowa w poszczególnych segmentach rynku może być bardzo różna.
Dla producentów oznacza to, że sezon 2026/2027 może być okresem wyraźnego rozwarstwienia rynku. Największe szanse na utrzymanie mocnych cen mają obecnie warzywa przechowalnicze, zwłaszcza cebula, ziemniaki i marchew, gdzie na siebie nakładają się niższe zbiory w Polsce oraz problemy pogodowe obserwowane w części Europy Zachodniej. Z kolei w gatunkach o stabilniejszej podaży przestrzeń do wzrostów cen może być znacznie mniejsza.